O emocjach, które wracają, kiedy próbujemy je zagłuszyć
Kiedy słyszymy słowo „żałoba”, najczęściej myślimy o doświadczeniu związanym ze śmiercią bliskiej osoby. Kojarzymy ją ze smutkiem, tęsknotą i bólem po odejściu kogoś ważnego, a także z czasem potrzebnym na oswojenie tej straty. Tymczasem żałoba ma znacznie więcej wymiarów i może pojawiać się wszędzie tam, gdzie tracimy coś, z czym byliśmy emocjonalnie związani.
Żałoba po relacji, marzeniach i utraconej wersji siebie.
Możemy przeżywać żałobę po zakończeniu relacji, rozwodzie, zdradzie, utracie przyjaźni, pracy, poczucia bezpieczeństwa czy marzeń o życiu, które miało wyglądać zupełnie inaczej. Często dotyczy ona również utraty dawnej wersji siebie – osoby, którą byliśmy kiedyś lub którą planowaliśmy się stać. Takie doświadczenia potrafią zostawić równie głęboki ślad jak strata związana ze śmiercią, choć bardzo często nie są traktowane z taką samą uważnością ani zrozumieniem.
Wiele osób nie daje sobie prawa do przeżywania tego rodzaju żałoby, ponieważ trudno jest im uznać własny ból za „wystarczająco ważny”. Zdarza się, że próbujemy szybko wrócić do codzienności, tłumacząc sobie, że inni mają gorzej albo że „to przecież tylko rozstanie”, zmiana pracy czy koniec pewnego etapu życia. W rzeczywistości jednak każda strata, która narusza nasze poczucie bezpieczeństwa, bliskości czy tożsamości, potrzebuje zostać zauważona i przeżyta.
Dlaczego tak często zagłuszamy własny ból.
Żyjemy w świecie, który promuje działanie, produktywność i szybkie „radzenie sobie”. W efekcie zamiast zatrzymać się przy swoich emocjach, próbujemy je zagłuszyć. Uaktywniamy się jeszcze bardziej, wypełniamy sobie czas obowiązkami, angażujemy się w nowe projekty, częściej publikujemy w mediach społecznościowych i pokazujemy, jak dobrze funkcjonujemy. Czasami robimy to nie tylko po to, by przekonać innych, ale również samych siebie, że wszystko jest już w porządku.
Na pierwszy rzut oka może wyglądać to jak siła i odzyskanie kontroli nad życiem, jednak bardzo często jest to sposób na ucieczkę od trudnych emocji. Problem polega na tym, że emocje, które nie zostały przeżyte, nie znikają tylko dlatego, że przestajemy je zauważać.
Nieprzeżyta żałoba wraca do nas przez ciało i psychikę.
To, co zostaje zepchnięte na bok i nieprzeżyte, bardzo często wraca później w mniej oczywistej formie – poprzez napięcie w ciele, problemy ze snem, rozdrażnienie, poczucie pustki, trudność w odczuwaniu radości czy emocjonalne odcięcie. Nierzadko pojawia się również przewlekłe zmęczenie, stany lękowe, problemy w relacjach oraz wrażenie utknięcia, którego nie potrafimy logicznie wyjaśnić.
Dlatego przeżycie straty nie jest jedynie „emocjonalnym luksusem”, ale ważnym elementem dbania o zdrowie psychiczne i fizyczne. Organizm potrzebuje domknąć doświadczenie straty, zamiast stale funkcjonować w napięciu i mechanizmach unikania. Im dłużej wypieramy ból, tym większe ryzyko, że zacznie on wpływać na nasze codzienne funkcjonowanie, relacje i samopoczucie.
Żałoba potrzebuje czasu, uwagi i zgody.
Żałoby nie da się ominąć ani przyspieszyć tylko dlatego, że otoczenie oczekuje od nas szybkiego powrotu do „normalności”. Każdy człowiek przechodzi przez stratę w swoim własnym tempie, dlatego tak ważne jest, by pozwolić sobie na smutek, tęsknotę, złość czy chwilowy brak sił bez oceniania siebie i porównywania do innych.
Danie sobie prawa do przeżywania żałoby nie oznacza zatrzymania się w cierpieniu. Oznacza natomiast stworzenie przestrzeni, w której emocje mogą zostać zauważone, nazwane i stopniowo przeżyte, zamiast latami domagać się uwagi w ukryty sposób.
Każda strata zasługuje na zauważenie.
Żałoba nie jest oznaką słabości ani braku odporności psychicznej. Jest naturalną reakcją na utratę czegoś, co było dla nas ważne i miało znaczenie w naszym życiu. Niezależnie od tego, czy dotyczy człowieka, relacji, marzenia czy dawnej wersji siebie, każda strata zasługuje na uwagę, czułość i czas potrzebny do jej przeżycia.