Dlaczego zasypiam podczas medytacji? O tym, co naprawdę dzieje się, gdy ciało wybiera sen.

„… znowu zasnęłam …”

To jedno z tych zdań, które dość często słyszę po zakończeniu medytacji. Wypowiadane jest zazwyczaj z lekkim uśmiechem, ale zaraz potem pojawia się zakłopotanie. „Próbowałam być uważna, chciałam przeżyć wszystko świadomie, a po kilku minutach po prostu zasnęłam. Czy zrobiłam coś źle?”

Jedno jest pewne – nie oceniaj swojego doświadczenia zbyt szybko.

Przywykliśmy do myślenia, że wszystko, co robimy, powinno przynosić konkretny efekt. Chcemy widzieć postępy, mierzyć rezultaty i mieć poczucie, że wykonaliśmy zadanie właściwie. Ten sposób myślenia przenosimy również do medytacji. Oczekujemy, że uda nam się zachować pełną koncentrację, wyciszyć wszystkie myśli, zapamiętać każdy obraz i każde odczucie. Kiedy więc zamiast głębokiego doświadczenia pojawia się sen, wielu osobom wydaje się, że coś poszło nie tak.

A przecież medytacja nie jest sprawdzianem uważności ani konkursem na to, kto dłużej pozostanie świadomy. Nie jest techniką, którą trzeba perfekcyjnie opanować, lecz spotkaniem z samym sobą. Spotkaniem, podczas którego po raz pierwszy od wielu godzin, a czasem nawet od wielu dni, pozwalamy sobie niczego nie udowadniać, niczego nie kontrolować i po prostu być.

Kiedy ciało wreszcie czuje się bezpieczne.

Nasz układ nerwowy nieustannie dostosowuje się do tego, co dzieje się wokół nas. Życie w pośpiechu, natłok obowiązków, ciągłe bodźce, telefony, wiadomości i stres sprawiają, że przez większą część dnia funkcjonujemy w stanie gotowości. Nawet kiedy siadamy wieczorem na kanapie, nasze ciało wcale nie odpoczywa. Umysł nadal analizuje wydarzenia minionego dnia, planuje jutro, wraca do rozmów, których już nie da się zmienić, i tworzy kolejne scenariusze.

Medytacja przerywa ten mechanizm. Nie dlatego, że dzieje się w niej coś magicznego, ale dlatego, że po raz pierwszy od dawna świadomie dajemy sobie zgodę na zatrzymanie. Zwalniamy oddech, rozluźniamy mięśnie, zamykamy oczy i przestajemy odpowiadać na kolejne bodźce. Dla organizmu jest to bardzo wyraźny sygnał, że zagrożenie minęło i można wreszcie odpuścić.

Jeżeli przez długi czas żyliśmy w napięciu, pierwszą reakcją ciała może być właśnie sen. Nie dlatego, że medytacja jest nudna, ale dlatego, że organizm wykorzystuje stworzoną przestrzeń do regeneracji. To trochę tak, jakby przez wiele dni ktoś nie pozwalał Ci odpocząć, a potem nagle zaprosił do cichego, bezpiecznego miejsca. Czy naprawdę dziwiłoby Cię, że najpierw chciałabyś się wyspać?

Dlatego zanim uznasz zasypianie za porażkę, spróbuj spojrzeć na nie z innej perspektywy. Być może Twoje ciało nie przeszkadza Ci w medytacji. Być może robi dokładnie to, czego najbardziej potrzebuje.

Nie każde zasypianie oznacza to samo.

Choć z zewnątrz wszystkie osoby zasypiające podczas medytacji wyglądają podobnie, ich doświadczenia bywają zupełnie różne.

Są osoby, które mają wrażenie, że tylko na chwilę „odpłynęły”. Nie pamiętają fragmentu medytacji, ale otwierają oczy dokładnie wtedy, gdy kończy się prowadzenie. Często mówią później, że trudno im określić, czy spały, czy znalazły się w jakimś szczególnym stanie głębokiego wyciszenia. Nie potrafią opowiedzieć, co wydarzyło się w tym czasie, ale jednocześnie czują ogromny spokój, lekkość i wewnętrzne uporządkowanie.

Jest też druga grupa osób. One po prostu zasypiają i śpią dalej. Budzą się dopiero kilka lub kilkanaście minut po zakończeniu medytacji i są przekonane, że „przespały cały proces”.

Oba doświadczenia mogą mieć zupełnie inne przyczyny i żadne z nich nie jest powodem do niepokoju.

W pracy z medytacją, Reiki czy innymi metodami opartymi na głębokim relaksie często mówi się, że kiedy świadomy umysł przestaje wszystko analizować i kontrolować, otwiera się przestrzeń do procesów, które zachodzą głębiej. Nie musimy ich rozumieć ani pamiętać, aby mogły przynieść zmianę. Wielu uczestników dopiero po kilku dniach zauważa, że łatwiej zachowuje spokój, inaczej reaguje na trudne sytuacje albo z większą jasnością podejmuje decyzje.

Z drugiej strony nie można zapominać o tym, że nasze ciało ma swoją mądrość. Jeżeli wybiera głęboki sen, być może właśnie regeneracja jest tym, czego najbardziej potrzebuje. Nie wszystko trzeba interpretować w kategoriach duchowych. Czasem najgłębszą pracą, jaką wykonujemy podczas medytacji, jest zwykły, zdrowy odpoczynek.

Spróbuj medytować o poranku.

Część z nas medytuje wieczorem, bo dopiero wtedy znajduje chwilę tylko dla siebie. To naturalne, ale warto pamiętać, że wieczorem organizm jest już zmęczony całym dniem. Niesie w sobie wszystkie rozmowy, obowiązki, emocje i napięcia, które zdążyły się nagromadzić od rana. Kiedy więc wreszcie siadasz w ciszy, ciało odbiera to jako długo wyczekiwaną możliwość odpoczynku i często wybiera sen.

Poranek wygląda zupełnie inaczej. Umysł nie zdążył jeszcze wypełnić się listą zadań, telefonami, wiadomościami i problemami do rozwiązania. Ciało jest wypoczęte, a świadomość znacznie łatwiej pozostaje obecna. To właśnie dlatego poranna medytacja bywa tak skuteczna. Nie tylko zmniejsza ryzyko zaśnięcia, ale pozwala znacznie głębiej doświadczyć samej praktyki.

Jest jeszcze coś, co szczególnie cenię w porannej medytacji. Nie traktuję jej wyłącznie jako chwili relaksu. To sposób na świadome rozpoczęcie dnia. Zanim świat zacznie domagać się naszej uwagi, zanim pojawią się obowiązki i kolejne decyzje, możemy na kilka lub kilkanaście minut spotkać się ze sobą. Ten spokój bardzo często zostaje z nami na resztę dnia. Nie dlatego, że znikają trudności, ale dlatego, że reagujemy na nie inaczej. Mamy więcej cierpliwości, łatwiej wracamy do równowagi i rzadziej dajemy się porwać emocjom.

Nie oznacza to oczywiście, że wieczorna medytacja jest mniej wartościowa. Każdy z nas funkcjonuje inaczej i warto odnaleźć własny rytm. Zachęcam jednak, aby dać sobie szansę i sprawdzić, jak zmienia się jakość praktyki, kiedy przeniesiemy ją na początek dnia. Bardzo często już po kilku dniach okazuje się, że zamiast walczyć z sennością, zaczynamy naprawdę doświadczać medytacji.

Zaufaj swojemu doświadczeniu.

Nie ma jednej właściwej reakcji na medytację i nie ma jednej drogi, którą powinien podążać każdy z nas. Jedni potrzebują głębokiej ciszy, inni prowadzonej praktyki, jeszcze inni odkrywają, że ich najlepszym nauczycielem staje się regularność i cierpliwość.

Jeżeli więc podczas medytacji zdarzy Ci się zasnąć, nie traktuj tego jak porażki. Zamiast zastanawiać się, co zrobiłaś źle, spróbuj zapytać siebie, czego w tym momencie najbardziej potrzebowało Twoje ciało. Być może odpowiedź będzie prostsza, niż się spodziewasz.

Medytacja nie polega na osiąganiu doskonałości. Nie jest sztuką kontrolowania umysłu ani kolejnym zadaniem do odhaczenia na liście codziennych obowiązków. Jest zaproszeniem do spotkania z samym sobą. A każde takie spotkanie wygląda inaczej.

Czasami przynosi głęboki wgląd. Czasami wzruszenie. Czasami odpowiedzi, których długo szukaliśmy.

A czasami… po prostu sen.

I być może właśnie tego dnia był on najpiękniejszą medytacją, jakiej naprawdę potrzebowałaś.